– Co ty tu robisz?
–
Przyjechałem odwiedzić stare strony, a ty, bracie?
–
Więc dlaczego tym razem postanowiłeś się ujawnić?
–
Wiesz, wreszcie chciałem poczuć, jak to jest być nastolatkiem, Dziewczyny…
–
Mam wrażenie, że interesuje cię tylko jedna dziewczyna.
Gabe
wbił wzrok w brata.
–
Roksanne., dobrze pamiętam?
–
Ach, Roksanne. Tak, jest niezwykła. Myślę, że jest stworzona do celów wyższych.
–
Nie zrobisz tego, Gabrielu.
–
Ja, nie. Ona sama to zrobi.
–
Sama?
–
Sama.
–
Gabriel!
–
Ta rozmowa zaczyna mnie nudzić. Do widzenia, bracie.
Brunet
odwrócił się na pięcie i skierował się ku wyjściu z placu.
– Gabriel!
–
Dla twojej wiadomości, bracie – jestem Gabe.
–
Loksi! Ami! Psysłyście do mnie! – krzyknęła pięciolatka gdy Gavin, Amanda i
Roksanne stanęli w drzwiach domu chłopaka.
–
Mia, dziewczyny nie mogą zostać.
–
No ploose. Chocias chwilę.
–
A może… pójdziemy razem do parku? – zaproponowała Roksanne.
–
Taak. Chodźmy na plac zabaw. – dziewczynka skakała z radości. – I na lody.
–
Ale będziemy musieli na chwile wpaść do mnie i Amandy bo musimy się przebrać.
–
No dobze… Chodźmy juz.
Dom
Roksanne się znajdował się między domem Gavina a parkiem więc było po drodze, a
Amandy był kilkadziesiąt metrów na nim. Plan był taki: na początek wszyscy idą
do Roksanne, ona się przebierze i pójdzie z Mią na plac zabaw, Gavin w tym
czasie pójdzie kupić lody, a Amanda do domu się przebrać.
Roksanne
włożyła [LINK]. Złapała za rękę małą dziewczynkę i razem z dwójką przyjaciół
ruszyła w stronę parku. Przy niskim pomalowanym na czerwono płotku
odgradzającym plac zabaw od reszty parku każdy ruszył w swoją stronę. Roksanne
usiadła na huśtawce, a Mia pobiegła wesoło do piaskownicy i zaczęła budować
zamek z piasku, który wyglądał jak wysoki kopiec z piasku.
–
Hej – Siedemnastolatka usłyszała cichy szept za lewym uchem.
Przeszedł
ją zimny dreszcz na całym ciele. Powoli odwróciła głowę do tyłu. Zobaczyła
czekoladowe tęczówki naprzeciwko swoich własnych. Były tak blisko, że
dziewczyna nie widziała nic poza nimi. Szybko odsunęła głowę do tyłu i
zobaczyła, że tą tajemniczą osobą, jest nie kto inny jak Gabe.
–
Przestraszyłeś mnie.
–
Przepraszam. Nie o to mi chodziło.
Usiadł
na sąsiadującej huśtawce.
–
Co tu robisz?
–
Pilnuję tej małej ślicznotki, czekam na przyjaciół.
–
Roksanne?
–
Hmm?
–
Od razu jak cię zobaczyłem pomyślałem…
No nie – pomyślałam Roksanne – następny chłopak, który ledwo mnie zna i
się zakochuje w moim wyglądzie? Kiedy wreszcie ktoś doceni moje wnętrze?
–
Teraz pewnie myślisz, że chcę ci powiedzieć, że mi się podobasz. – Uśmiechnął
się wiedząc, że ma rację.
–
Skąd wiedziałeś? – Dziewczyna lekko się zawstydziła. Uśmiechnęła się i zaczęła
lekko się huśtać.
–
Chciałem powiedzieć, że zauważyłem, że jesteś wyjątkowa, inna.
–
Wiem. – odpowiedziała szybko –Nie lubię tego. Zawsze za bardzo wystaję z tłumu.
–
Zauważyłem, że starasz się najlepiej jak umiesz to ukryć. Dlaczego?
–
Ty nic nie rozumiesz. Nie wiesz jak to jest, kiedy nikt cię nie akceptuje.
–
Ale ciebie przecież wszyscy lubią. Jesteś popularna.
–
Popularność, a akceptacja to dwa całkiem różne tematy. Wszyscy w szkole na
pokaz mnie uwielbiają, a za plecami gadają niestworzone rzeczy.
–
Może to ty tak po prostu to widzisz?
–
Gabe, nie raz słyszałam, gdy ktoś mówił o mnie złe rzeczy.
–
Wiesz dlaczego oni gadają za twoimi
plecami? Bo ty jesteś daleko przed nimi.
–
Fajnie to ująłeś.
Uśmiechnął
się.
–
Muszę już iść. Zresztą, chyba tam idzie twój kolega, co nie?
Roksanne
spojrzała na wskazane przez chłopaka miejsce.
–
Tak. To Gavin.
–
Hmm. No to do zobaczenia jutro.
–
Pa.
Dziewczyny
weszły do szkoły. Na ich twarzach gościły uśmiechy, ale w głębi duszy wcale nie
były szczęśliwe. Koniec wakacji. Chyba nikt, kto jeszcze chodzi do szkoły nie
lubi tego czasu.
–
Co masz pierwsze? – Zapytała Amanda.
–
Geografię. A ty?
–
Geografia. Mamy razem.
–
To świetnie. A wiesz z kim mamy? Bo podobno McWill poszedł na urlop.
–
Nie wiem. Szkoda, że odszedł. Był ok.
–
Ja też go lubiłam.
–
A tak zmieniając temat. Gdzie jest Gavin?
–
Przyszedł wcześniej. Nie wiem po co.
–
Dziwne. Gavin wcześniej do szkoły?
–
Zgadzam się. Coś to nie gra.
Rozmowę
przerwał głośny dzwonek.
–
Chodź. – Amanda pociągnęła przyjaciółkę za rękę i ruszyła w kierunku sali
geograficznej.
Zajęły
miejsca obok siebie i czekały na nauczyciela. Po chwili do sali wszedł młody
mężczyzna, który wyglądał na co najwyżej dwadzieścia pięć lat. Miał na sobie
czarną skórzaną kurtkę i wąskie spodnie tego samego koloru. Nie wyglądał na
nauczyciela.
–
Cześć. Jestem waszym nowym nauczycielem. Nazywam się Mike Kinnloocker. Mówcie
mmi Mike.
–
Dzień Dobry. – Powiedziało kilka osób.
–
Cześć – poprawił ich nauczyciel – Mówcie do mnie cześć.
–
Cześć.
–
Tylko, ej, chciałbym żebyście mnie traktowali jak kolegę a nie nauczyciela. Dziś
zrobimy taką lekcję organizacyjną. Każdy się przedstawi, powie co o sobie. Ja
zacznę. No więc: jestem Mike, mam 25 lata. W czerwcu skończyłem pięcioletnie
studia pedagogiczne, a w te wakacje przeszedłem kilka kursów geograficznych
dzięki czemu mogę was uczyć. Teraz oprócz pracy tutaj studiuje zaocznie
geografię. Interesuję się sportem. Uwielbiam grać w piłkę nożną. Kto teraz?
Nikt
się nie zgłosił na ochotnika więc Mike wskazał losową osobę.
–
Może ty? – odezwał się do siedzącego w ostatniej ławce bruneta.
–
Jestem Gabe Grinwal. Mam 18 lat. Hmm… dopiero się tutaj przeprowadziłem. Interesuję
się… hmm… lubię łowić ryby. Lubię spacery nocą. Jestem dość dziwnym
człowiekiem.
–
No ok. Teraz ty sobie wybierz kto będzie mówił teraz.
–
Może… Roksanne?
–
Kto to Roksanne?
–
Ja. – brunetka podniosła rękę. – No więc. Roksanne Angeleu jestem. Interesuję
się sztuką. Kocham rysować. I muzyką. Gram na gitarze. Wystarczy?
–
Tak. Kto teraz?
–
Może… prawie wszystkich tu znam, więc może wybiorę kogoś kogo właśnie nie znam.
Ty. – wskazała na bruneta siedzącego za nią.
–
Ja? Jestem Charles Grinwal.
–
Bracia? – spytał nauczyciel pokazując na Gabe’a i Charlsa,
–
Tak. Jesteśmy braćmi, ale nie bliźniakami. Jestem starszy od Gabriela o 11
miesięcy. Mam 18 lat. Interesuję się, podobnie jak Roksanne, sztuką. Zawsze kochałem
rysować. To moja pasja.
–
Artystyczna klasa. Kto teraz?
Wszyscy
po kolei się przedstawili. Gdy ostatnia osoba skończyła była już końcówka lekcji.
Zadzwonił dzwonek i Dziewczyny poszły do swoich szafek One i Gavin mieli szafki
obok siebie, ale chłopaka przez całą przerwę nie było przy nich. Kolejny dzwonek.
Dziewczyny już miły się rozejść do swoich klas: Roksanne na historię, a Amanda na
angielski, gdy podszedł do nich Charles.
–
Hej. Wiecie może gdzie jest Gavin?
No i jest 2. Podoba się?
Pamiętajcie:
Czytasz=Komentujesz

